Behemot wraca do Moskwy

Z przyjemnością informujemy, że w Magazynie Gazety Wyborczej, z  5-10 września br. ukazał się erudycyjny tekst Behemot wraca do Moskwy autorstwa prof. Grzegorza Przebindy poświęcony aktualnym wydarzeniom wojny rosyjsko-ukraińskiej, kłopotom paliwowym w Rosji i literackim nawiązaniom nazewnictwa produkowanych przez Ukrainę dronów do powieści Michaiła Bułhakowa, a także przedbiblijnej genezy imienia kota Behemota.

Gdy przed 40 laty (1986-1987) przygotowywałem – korzystając z pomocy mojego mistrza Andrzeja Drawicza – komentarz filologiczny do polskiej edycji Mistrza i Małgorzaty, wydanej ostatecznie w roku 1990, jedną z zagadek była dla mnie geneza imienia kota Behemota. Ten – przyznajmy – w samej powieści jest stworzeniem na ogół dobrodusznym i przez długi czas miałem wrażenie, iż to jego mini-pomnik stoi w Kijowie za Złotymi Wrotami, który udało mi się utrwalić na fotografii jeszcze w 2006 roku. Dziś wiem, że się pomyliłem: ów niewielki pomnik przedstawia bowiem kotkę Pantiuszę, związaną niegdyś z kijowską restauracją „Pantagruel”, której po śmierci – znamienne, że w pożarze restauracji – ufundowano w 1998 roku brązowy pomnik właśnie na Placu Złotych Wrót. Przez lata nie tylko ja, ale mnóstwo innych osób – najwyraźniej również miłośników Bułhakowa – brało go za pomnik Behemota.

Gdy natomiast chodzi o genezę imienia prawdziwego, choć również literackiego kota Behemota, to już owych 40 lat temu udało mi się bez trudu ustalić, że sięga ona Biblii – a dokładniej Księgi Hioba (40,15-24), gdzie Behemot występuje jako budzące grozę, potężne stworzenie, obok wspomnianego tam też Lewiatana, oba będące symbolem niepojętej dla człowieka mocy Boga. Gdy natomiast już szykowałem w 2016 roku komentarz do naszego rodzinnego tłumaczenia arcypowieści, zdążyłem jeszcze dopisać, że jeszcze wyraźniej apokaliptyczny obraz obu tych stworzeń przynosi pozabiblijna, choć wywodząca się z podobnego kręgu tradycji, starotestamentowa apokryficzna I Księga Henocha, etiopska (60,7-8), gdzie Behemot błądził dziewiętnaście dni po pustyni i występuje jako pustynny demon zemsty, też równy Lewiatanowi.

Nie ma się więc co dziwić, że Ukraińcy określili imieniem Behemot swój nowy dron uderzeniowy średniego zasięgu, zdolny jak na razie – do rażenia celów w odległości do 300 km. I to właśnie ów „Behemot” wykorzystany został 13 czerwca 2026 roku do ataku na Most Czongarski, łączący kontynentalną część Ukrainy z okupowanym Krymem. Na co moskiewska cerkiew zareagowała po miesiącu, opisanym sposobem – przyjmując do liturgicznego użytku nowe modlitwy o utrzymanie „prawosławnej obecności” na Krymie i o zesłanie zwycięstwa z Nieba.

Tylko czy aby rzeczywiście z prawdziwego Nieba?

Grzegorz Przebinda

Zachęcamy do lektury zarówno tekstu autorstwa G. Przebindy, jak i powieści Mistrz i Małgorzata w autorskim przekładzie rodziny Przebindów.